tarararara! tak jest! mam różnie pomalowane rzęsy a za chwile dowiecie się dlaczego ;)
Dzień Matki za nami a razem z nim powoli dobiega promocja w Rossmanie, o której na pewno wszyscy lub
prawie wszyscy już wiecie. 40% obniżki na kolorówkę i pielęgnację twarzy. Z tych dwóch okazji zakupiłam dwa tusze: Dla mnie - Wibo Dolls lash Ultra Volume a dla mamy - MaxFactor 2000 Calorie Dramatic Volume.
Posiadając dwa nowe tusze postanowiłam zrobić test a jednocześnie ich konfrontacje. Tusz z Wibo kosztuje w Rossmanie w regularnej cenie jakieś 9,29 zł a MaxFactor 29,99. Ja zapłaciłam odpowiednio 5,49 i 17,99.
Różnica w cenie znaczna, ale czy warto? sprawdźmy!
Nie będę pisać co obiecuje producent, pokaże wam co oba kosmetyki robią z moimi rzęsami ;)
Moje rzęsy są raczej gęste i w sumie długie. Są jaśniutkie, cieniutkie i ich nie widać.
(Wybaczcie mi oczy królika ale to jakaś diabelska alergia :/ )
Po pierwszej warstwie w zasadzie nie widziałam większej różnicy, dopóki nie obejrzałam zdjęć. Oba tusze sprawdziły się dobrze: pogrubiły i wydłużyły jednak ten z wibo chyba trochę posklejał mi rzęsy.
Ponieważ lubię mocno wytuszowane rzęsy nałożyłam drugą warstwę i tym razem na prowadzenie wyszedł Wibo. Pięknie rozdzielił moje rzęsy a Max Factor przeciwnie. Musiałam się troszkę namęczyć, żeby nie były sklejone jeszcze bardziej.
Jeżeli o mnie chodzi, zdecydowanie wybieram Wibo, który dodatkowo jest mega tani :)
Po co przepłacać skoro mamy WIBO :?! :)
Pozdrawiam "Żanetka Leta"


































